Want i won’t – Jak mówić “chcę”, żeby nie wyszło, że nie chcę [ELEMENTARY] [INTERMEDIATE]

Z pewnością nie jestem jedynym nauczycielem angielskiego, który setki, a może tysiące już razy musiał poprawiać uczniów źle używających tych dwóch czasowników. Stosowanie poprawnej formy jest w tym wypadku o tyle istotne, że słowa te mają właściwie przeciwstawne znaczenie. Jeśli nie chcesz popełniać tego błędu, koniecznie przeczytaj poniższy wpis.

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jedziemy sobie, dajmy na to, przez pustynię Mohave w amerykańskiej Nevadzie i nagle psuje nam się samochód. Po długim oczekiwaniu, wyczerpani od skwaru i bezowocnych prób naprawienia auta, na horyzoncie majaczy nam  nadjeżdżający pojazd.  Kiedy zbliża się do nas, kierowca uchyla szybę, a my zdesperowani pytamy “Will you help me?” (“Czy mi pomożesz?”).

 

Pada odpowiedź, ale ponieważ nie do końca jesteśmy pewni, czy ją dobrze usłyszeliśmy, zastanawiamy się, czy było to

 

 

czy może

 

 

Choć oba zdania brzmią dość podobnie, tylko w pierwszym z tych przypadków powinniśmy się cieszyć, bo “I want to help you” oczywiście znaczy “chcę ci pomóc”. W drugiej sytuacji powodów do radości raczej nie mamy, gdyż “I won’t help you” to przecież “nie pomogę ci”.

 

Jak widzisz, są takie momenty w życiu, kiedy umiejętność rozróżnienia pomiędzy tymi dwiema formami może okazać się naprawdę przydatna. Skąd więc mieć pewność, która jest która?

 

trzy podstawowe różnice pomiędzy tymi czasownikami.

 

RÓŻNICA 1

 

Pierwszy wyróżnik to znaczenie. Przed chwilą wspomniałem, że są to właściwie przeciwieństwa, ale gdy się im bliżej przyjrzymy, zobaczymy, że nie jest to stuprocentowa odwrotność. Pamiętaj, że o ile “I want” znaczy “chcę”, “I won’t” nie będzie znaczyło “nie chcę”, lecz raczej “nie zrobię/nie będę robił”. To ważne, bo uczniowie nierzadko źle tłumaczą sobie tę formę.

 

I want to play volleyball. (Chcę grać w siatkówkę.)

I won’t play volleyball. (Nie będę grać w siatkówkę.)

 

“Won’t” to po prostu skrót od “will not”, czyli formy przeczącej czasu przyszłego. Ważne jest, by zdawać sobie sprawę, że samo “won’t”/”will not” (podobnie zresztą jak “will”) jeszcze nic nie oznacza i uzyskuje sens dopiero, kiedy dodamy do niego czasownik. I, o czym niektórzy zapominają, dotyczy to również czasownika “be”. Czyli, jeśli chcemy powiedzieć na przykład “on nie będzie głodny”, powinniśmy po “won’t” użyć “be” – “he won’t be hungry”. Samo “he won’t hungry” to za mało.

 

RÓŻNICA 2

 

Drugi, niezwykle istotny element rozróżniający to słówko “to”, które stoi po “want” zawsze wtedy, gdy następuje po nim (lub jest dorozumiany) inny czasownik. Po “won’t” tego słówka nie zobaczymy – stawiamy po nim samą nieodmienioną formę czasownika.

 

I want to go home. (Chcę iść do domu.)

I won’t go home. (Nie pójdę do domu.)

 

Nota bene, poprawianie osób, którzy zapominają o “to” po słowie “want” zdarza mi się tak często, że chyba robię to już nawet zupełnie nieświadomie. Pamiętaj więc, uczniu drogi, że to małe słówko robi naprawdę wielką różnicę i bardzo łatwo może wprowadzić odbiorcę w błąd. Jeśli nie chcesz zapamiętać tego dla swojego ukochanego nauczyciela, zrób to po prostu dla własnego dobra 😉

 

RÓŻNICA 3

 

Trzecia różnica to wymowa. “Want” wymawiamy z dźwiękiem [ɒ], tak jak polską literę “o” (posłuchaj), podczas gdy w “won’t” wyraźnie słychać [əʊ], tak jak Anglicy mówią głoskę “o” lub wypowiadają swoje słynne “oh my god”. 😉 (posłuchaj).

 

Posłuchaj jeszcze wymowy tych dwóch form:

 

He wants to buy that car. (On chce kupić ten samochód.) (posłuchaj)

He won’t buy that car. (On nie kupi tego samochodu.) (posłuchaj)

My mum wants to do yoga. (Moja mama chce uprawiać jogę.) (posłuchaj)

My mum won’t do yoga. (Moja mama nie będzie uprawiać jogi.) (posłuchaj)

 

Przy okazji, nie wszyscy zdają sobie też sprawę, że podobnie jak w słowie “won’t”, wymawiamy samogłoskę w wyrazie “don’t”. Większość uczniów nie zaprząta sobie tym głowy i mówi po polsku [dɒnt], z głoską przypominającą nasze “o”, ale dźwiękiem, który powinniśmy wydobyć w tym słowie jest [əʊ]. Posłuchaj jak powinno i nie powinno się mówić:

 

I don’t like brussel sprouts and I don’t like broad beans either. (Nie lubię brukselki i nie lubię też bobu.) (posłuchaj)

I don’t like brussel sprouts and I don’t like broad beans either. (posłuchaj)

 

Prawda, że to drugie zdanie brzmi troszeczkę bardziej po angielsku?

 

Być może myślisz sobie teraz, że różnica ta jest słabo słyszalna, a Twoja wymowa nie jest na tyle dobra, aby ją wydobyć.  Zapewniam Cię jednak, że warto poświęcić trochę czasu na opanowanie tej umiejętności. Dzięki temu Twój angielski łatwo wskoczy na odrobinę wyższy poziom. A przecież o to nam wszystkim chodzi.

 

Wracając do “want” i “won’t”, jeszcze raz zachęcam Cię do zapamiętania i utrwalenia sobie tej różnicy (pomoże Ci w tym m.in test na dole strony). Dzięki temu będziesz w stanie uniknąć niepotrzebnych nieporozumień i łatwiej wyrażać swoje chęci oraz mówić o przyszłości. Mam nadzieję, że mój wpis Ci w tym pomoże.

 

Na koniec coś dla tych, którzy lubią uczyć się przez muzykę. Istnieje piosenka, której tytuł jest właśnie świetnym zestawieniem tych dwóch tak różnych znaczeniowo, choć nieco podobnych do siebie słów – “I want to but I won’t” (“Chcę, ale nie zrobię tego”) amerykańskiego zespołu Bronzi Blonde. Miłego słuchania 🙂

 

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=Y_Vf4nrNX30&w=560&h=315]

 

 

To tyle na dziś 🙂 Na dole strony znajdziesz krótki teścik, dzięki któremu sprawdzisz, ile zapamiętałeś z lektury tego wpisu.

 

 


 

Zachęcam Cię też do subskrybowania mojego cotygodniowego Newslettera (tutaj). Znajdziesz w nim informacje o nowych wpisach oraz wiele przydatnych wskazówek i pomocy językowych. Pamiętaj też o mojej stronie na Facebooku (tu).

 


 

Serdecznie zapraszam Cię też do spróbowania wspólnej nauki ze mną za pomocą mojej autorskiej metody – OPIEKI LEKTORSKIEJ (kliknij, by dowiedzieć się więcej). Jest to system nauki korespondencyjnej, dzięki któremu  możesz robić szybkie postępy bez konieczności umawiania się na spotkania z lektorem. Kiedy się zapiszesz, zostanę Twoim osobistym językowym opiekunem i wspólnie pracować będziemy nad podnoszeniem Twojego poziomu językowego.

 


 

Pamiętaj też o mojej ofercie pogotowia językowego (tutaj), które może Ci pomóc, gdy potrzebujesz szybkiej pomocy z angielskim.

 


 

 

 

Zachęcam też do zapoznania się z innymi moimi tekstami:

 

“Strona bierna” to jedno z tych haseł, które niejednego adepta języka angielskiego przyprawiają o mdłości. Chyba tylko tryby warunkowe mogą konkurować z nią o miano najmniej wdzięcznego zagadnienia. Jeśli również Cię mdli, koniecznie przeczytaj dzisiejszy tekst. Gwarantuję, że poczujesz się lepiej.

 

Dziś krótka instrukcja, jak doprowadzić lektora do szewskiej pasji. Użycie jednego z opisanych w dzisiejszym wpisie błędnych wyrażeń gwarantuje, że Twój nauczyciel zacznie się trząść na całym ciele albo przynajmniej spojrzy na Ciebie tak, że odechce Ci się wszystkiego. Przeczytaj, by dowiedzieć się, jak osiągnąć taki efekt.

Angielska wersja wyrażenia “wpływać na” to kolejny przykład na to, jak język ojczysty może utrwalać w narodzie błędne przyzwyczajenia. Przynajmniej połowa moich uczniów gubi się w tej kwestii, więc zachęcam Cię do uważnej lektury dzisiejszego wpisu.

Prawie każdy ma ten dylemat – jeśli na początku zdania stoi “everyone” (lub inny tego rodzaju zaimek), jak powinniśmy odnieść się do tej samej osoby w dalszej części wypowiedzi? He? She? He or she? Odpowiedź może Cię zaskoczyć.

Lato się już niestety kończy, ale ja chciałbym poruszyć jeszcze jeden krótki wątek plażowo-językowy. Zauważyłem bowiem, iż wielu Polaków próbuje używać wyrażenia “take a sunbath” na określenie czynności opalania się. Mam więc złą wiadomość – nie jest to zwrot, którego zwykle używają Brytyjczycy czy Amerykanie.

Czego to ja już nie słyszałem… Seesighting, sightsitting, sightsighting… Słowo to sprawia uczniom wiele kłopotów, i to nie tylko z powodu pisowni i wymowy. Wyraz ten jest też często źle odmieniany i stosowany w niewłaściwych konstrukcjach. Z dzisiejszego krótkiego tekstu dowiesz się, jak unikać tego typu pomyłek.

Chyba nic nie budzi większego przerażenia uczniów niż nazwa “tryby warunkowe”. Tymczasem prawda jest taka, że rządzące nimi zasady są dość proste i logiczne, więc naprawdę nie ma się czego bać. W dzisiejszym wpisie postaram się to udowodnić i sprawić, byś już nigdy nie uciekał w popłochu na dźwięk tej nazwy.

Dziś chcę rozprawić się z czymś, co od zawsze było dla mnie wielką językową zagadką. Od początku swojej lektorskiej kariery zadaje sobie bowiem pytanie – jak to się dzieje, że cała Polska, od Bałtyku po Tatry, od poziomu elementary po advanced, popełnia ten sam błąd z użyciem wyrazu “occur”?

Wszyscy używamy komputerów i stosujemy opisane poniżej słowa, ale nie każdy z nas dobrze je wymawia. Niby jest to drobna sprawa, bo nawet jeśli zrobisz to źle, raczej zostaniesz zrozumiany, ale lepiej nie dawać w ten sposób sygnałów, że coś jest nie tak z naszym angielskim. Przeczytaj więc i dowiedz się, jak mówić poprawnie.

Dzisiaj chciałbym nieco rozjaśnić Ci kwestię właściwego stosowania czasu Present Perfect, czyli zmory większości uczących się angielskiego. Nie będę tutaj rozkładać całego tematu na czynniki pierwsze, bo nie chcę Cię przytłaczać informacjami. Zamiast tego podpowiem Ci, jak unikać trzech najczęściej popełnianych błędów przy użyciu tego czasu.

 

 

I oczywiście spróbuj zmierzyć się ze wspomnianym testem na sprawdzenie opanowania zagadnienia z dzisiejszego wpisu. Wystarczy 6 na 8 prawidłowych odpowiedzi.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *